Robert Rient - Duchy Jeremiego.pdf

(1075 KB) Pobierz
Rodzicom
1
Mama znowu spała w łazience, na podłodze.
Po południu miała kroplówki, a  po nich zazwyczaj łapała ją
niestrawność  – lekka albo gorsza. A  jak wracała ze szpitala do domu, to
biegała co chwila do łazienki albo zamykała się tam na długie godziny
i słuchała radia, bywało, że całą noc. I nigdy nie mogła do niej normalnie
pójść, tylko biegła, zawsze biegła i  budziła mnie tym. Nawet jej raz
powiedziałem, żeby ciszej biegała.
No i  dzisiaj rano, jak poszedłem zrobić siku, to się dowiedziałem, że
spała na podłodze. Leżała na kafelkach, przykryta tym starym niebieskim
ręcznikiem. Blade paznokcie, które na specjalne okazje malowała
czerwonym kolorem – góra siedem razy w życiu – miała poobgryzane. No
nieładnie. Zobaczyła mnie, podniosła się, zaczęła płakać i przytulać. Znowu
miała niestrawność, co dało się wywąchać, ale udałem, że nic nie czuję,
żeby się jeszcze bardziej nie rozryczała. Nie lubię takich spraw, całego tego
dotykania, ale od kiedy chodzi na kroplówki, czasami potrzebuje się
przytulić. No to się przytulamy, ale długo nikt by tego nie wytrzymał. Plus
był taki, że pozwoliła mi iść do kina.
To był dobry film, powyżej piętnastu lat, ale u nas w kinie nigdy tego nie
sprawdzają. Facet zakochał się w kobiecie, ale ona nic, tylko się złościła, on
nie odpuszczał, normalnie, jak to facet, nawet się przeprowadził za nią,
kiedy wyjechała do innego miasta. Potem dopiero się okazało, że wcześniej
siedział w  więzieniu, akurat wtedy, gdy ona była gotowa dobrowolnie go
pocałować. Bo mu się zebrało na wyznania. Wszystko tym zepsuł, ale na
koniec i tak poszli do łóżka.
Z kinem problem jest taki, że ludzie wstają na napisach, śpieszą się
gdzieś, muzyka jeszcze gra, a ci już wstają i zaczynają gadać, no strasznie
mnie to wkurza. I światło zapalili za wcześnie, nie płaczę – nigdy, kiedy jest
jasno, taka zasada.
Po powrocie do domu wziąłem ją na rozmowę, nie mogłem pozwolić się
zbyć, bo mama coś knuła, własne dziecko zawsze to wie.
– Dlaczego, skoro tylko na jakiś czas, zabieramy wszystkie rzeczy,
w  takim razie?  – Jak się przemyśli pytanie i  użyje mądrych słów, to
człowieka poważniej traktują.
– Bo jeśli tam będzie dobrze, to zostaniemy może trochę dłużej, co ty na
to?
– Nie.
– Ale przecież lubisz się bawić na wsi, lubisz pole obok strumyka,
ciastka, które robi dziadek, też lubisz.
– Ale ty dziadka nie lubisz.
Mama na mnie spojrzała, zrobiło się nagle jakoś uroczyście, chciała mnie
wziąć na kolana, ale tylko pokręciłem głową, no bez przesady, te czasy
minęły. To mi oczami pokazała, żebym usiadł, a że już ją znam, to wiem,
które spojrzenie oznacza którą rozmowę. Poza tym ona myśli, że jak mnie
przytuli i  będzie miła, to wszystko łyknę, tyle że, jak mówię, te czasy
minęły. Mam swoje życie, normalnie. Gdy poszedłem do szkoły, to się
zaczęło i jestem tam kimś.
Żeby się teraz nie okazało, że jestem jakiś nieczuły. Wiem, co to znaczy:
mój tato był nieczuły, kiedy znalazł lepszą rodzinę od nas, ale to było tak
dawno, że w  ogóle nie pamiętam. Mama zawsze powtarzała, że był
nieczuły, taki strasznie nieczuły i żebyś ty, Jeremi, był czuły. Siedzę i myślę
o  tym, żebym nie był nieczuły, ale i  żebym nie dał się przekupić
przytulaniem. Trochę mnie ciśnie w  żołądku, jak mamie robią się takie
oczy, a od kiedy ma niestrawności, to się dzieje coraz częściej.
– Kochanie, musisz wiedzieć, że jestem chora  – zaczęła i  chciała coś
jeszcze powiedzieć, ale wiedziałem, że należy jej przerwać, wkroczyć po
męsku, bo gdyby dalej tak mówiła, to zaczęłaby płakać.
– Wiem, chodzisz na kroplówki, które czyszczą organizm, i masz od nich
niestrawności.
– Właśnie. I może niedługo będę musiała obciąć włosy.
– Proszę cię bardzo.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin