Heaton Felicity - Her Angel 3 - Her Warrior Angel (Jej Anioł Wojownik).pdf

(1659 KB) Pobierz
~1~
Rozdział 1
Szła prosto w kłopoty.
Einar obserwował kruczowłosą kobietę idącą prosto do mężczyzny, który szedł z
przeciwnej strony przez cichy, oświetlony księżycem park. Bił skrzydłami, utrzymując
swoją pozycję wysoko nad nimi w chłodnym powietrzu.
Kobieta pojawiała się i znikała, gdy przechodziła pod przerywanym światłem latarni
ulicznych ustawionych wzdłuż ścieżek w parku. Światła nie były wystarczająco silne,
by przebić się przez ciemność, pozostawiając obszar jako czarną dziurę w morzu
błyszczących złotych i białych punkcików. Londyn rozciągał się tak daleko jak mógł
zobaczyć we wszystkich kierunkach. Żółta aureola nad miastem zaćmiewała gwiazdy i
tworzyła cieniste kształty budynków, widoczne dla niego.
Einar zanurkował niżej w noc, chcąc przyjrzeć się bliżej dwóm osobom i
potrzebując być blisko, na wypadek gdyby miał rację, i mężczyzna wcale nie byłby
człowiekiem. Jeśli demon wykaże jakiekolwiek oznaki ataku na kobietę, zainterweniuje.
Dopóki tak się nie stanie, będzie patrzył. To nie było jego miejsce na ingerowanie w
sprawy. Był tu, by polować, a nie chronić.
Nieprzerwany powiew wiatru mroził mu skórę. Lato już się kończyło i nadciągała
jesień, równie pewnie jak noc. Dni stawały się coraz krótsze, a on wciąż nie znalazł
swoich demonów. Niebiański Sąd robił się coraz bardziej niespokojny pragnąc
dowiedzieć się, dlaczego ich dowódca o mieniu Amaer stanął po stronie trzech
demonów, pomagając im w pozbyciu się ponad stu ludzkich ciał, i oskarżył o to kolegę
anioła, doprowadzając go do upadku.
Anioł, specjalista od interwencji i mediator o imieniu Lukas, jednak walczył i
udowodnił swoją niewinność. Amaer nie żył. A teraz jedynym tropem Einara były
demony.
Kobieta zbliżyła się do mężczyzny. Ręka Einara powędrowała do rękojeści ostrza
zwisającego z jego pasa. Zarękawie chroniące jego przedramię był zimne na pasku
skóry brzucha, obnażonej między jego bogatym brązowo-złotym napierśnikiem i
ciemną przepaską na biodrach. Wkrótce będzie musiał założyć zimową zbroję.
Hałas z dołu przyciągnął jego uwagę. Kobieta została zaatakowana. Einar
zanurkował w jej stronę, a potem zatrzymał się w powietrzu zaledwie kilka metrów nad
~2~
nimi, bo kobieta wydobyła krótki srebrny mecz spod jej czarnej kurtki i zaczęła
walczyć.
Zapierała dech w piersiach.
Einar mógł tylko patrzeć na nią, gdy walczyła z męskim demonem, wciąż będący w
ludzkiej skórze. Jej ruchy były płynne, bardzo zgrabne dzięki wysokiej, smukłej
sylwetce i obcisłym ubraniom, które miała na sobie. Zakręciła nogą, kopiąc mężczyznę
w głowę. W chwili, gdy jej stopa dotknęła ziemi, uniosła ją z powrotem, łapiąc
mężczyznę zaskoczonego i niestrzeżonego.
Wtedy zaatakowała, zmuszając demona do wycofana i wytrącając go z równowagi
wypadami i machnięciami krótkiego ostrza. Świeciło jasno w świetle księżyca, błyski
białych i srebrnych linii znaczyły jego śmiertelną ścieżkę.
Einar trzepotał skrzydłami, by zachować pozycję, zahipnotyzowany kobietą i jej
umiejętnością walki. Nigdy nie myślał, że kobieta może mieć takie umiejętności. On
spotykał tylko kobiety, które potrzebowały opieki i ochrony. Ta była inna. Z łatwością
potrafiła posługiwać się bronią, i z umiejętnościami prawie dorównującymi jego
własnym, promieniowała pewnością siebie i siłą. Potrafiła zadbać sama o siebie i nie
mógł zmusić się do interwencji w jej walkę, nawet jeśli jego instynkty krzyczały do
niego, żeby zszedł i jej pomógł.
Męski demon warknął i poruszył ramionami. Z jego pleców wystrzeliły czarne
postrzępione łuskowate skrzydła, rozdzierając jego ciemną koszulę, a jego palce stały
się szponami. Oczy Einara zwęziły się.
Historia zapisana w sadzawce w Piekle ujawniła typ demona, który popełnił grzech
zabicia niewinnych ludzi.
Ten mężczyzna był jednym z ich rasy.
Ciemne spojrzenie Einara przeniosło się na kobietę. Nawet nie zawahała się na
widok skrzydeł i pazurów mężczyzny. Kontynuowała swój atak. Jeśli już, wkładała w to
więcej wysiłku teraz, gdy demon się ujawnił.
Nie były jej obce tego rodzaju stworzenia.
Demon wrzasnął i rzucił się na kobietę, wciąż w połowie swojego ludzkiego
przebrania. Kobieta blokowała każde uderzenie jego szponów swoim krótkim mieczem,
ale demon popychał ją do tyłu, tym razem wytrącając ją z równowagi. Pozbierała się,
kopnęła demona w goleń, a potem ruszyła na jego klatkę piersiową. Demon złapał ją za
kostkę i obrócił, rzucając ją na chodnik. Upadła, gubiąc broń, i zatrzymała się kilka
~3~
metrów dalej od demona. Jej długie ciemne włosy zakryły jej twarz, gdy walczyła, by
wstać na nogi.
Zimna furia krążyła w żyłach Einara, napinając jego mięśnie. Poruszył palcami
wokół rękojeści miecza i ścisnął go mocno.
Zobaczył dość.
Demon rzucił się na kobietę.
Einar opadł, dobył miecza i zablokował atak demona. Mężczyzna warknął i syknął, i
odskoczył do tyłu, tworząc między nimi dystans. Z głębokim wdechem, Einar
przygotował się, stojąc wyprostowany i rozpościerając skrzydła, by osłonić stojącą za
nim kobietę. Użył swoich zmysłów, żeby ją sprawdzić. Nie była ciężko ranna. Bogaty
zapach jej krwi wypełnił powietrze, ale mamrotała pod nosem mroczne rzeczy. Poza
tym, wydawała się być w porządku. Zajmie się nią, kiedy już rozprawi się z demonem.
- Zejdź mi z drogi, ty duży durniu – powiedziała kobieta, akurat gdy zaszarżował na
nich demon.
Einar odwrócił się, zdezorientowany, czy ona mówi do niego. Przykucnęła,
podciągnęła prawą nogawkę swoich ciemnych dżinsów, odsłaniając czarny skórzany
but, i następna rzecz, jaką Einar wiedział, to że ona ma nóż w dłoni i przebiegła obok
niego. Odporna, zaradna, ale głupia.
Chyba że chciała się zabić.
Demon zaatakował, uderzając grzbietem prawej dłoni w bok jej głowy i posłał ją
przez zroszoną trawę. Wylądowała w kupce i nie ruszała się.
Chwyciwszy miecz, Einar pomachał swoimi płowymi skrzydłami i wystrzelił w
stronę demona. Ten nie miał czasu na reakcję. Miecz Einara przeszył jego wnętrzności
zanim zdążył odwrócić się do niego i Einar okręcił go, jego oczy się spotkały z demona.
- Powiedz mi, gdzie ukrywają się inni – powiedział Einar i przebłysk strachu w
oczach demona powiedział mu wszystko, co musiał wiedzieć. Miał rację. Ten demon
był jednym z nich. – Powiedz mi, a będziesz żył. Nie powiesz mi, a wyślę cię do Piekła,
żebyś zamiast tego stawił czoła twojemu panu.
Oczy mężczyzny rozszerzyły się i potrząsnął
odpowiedzieć, ale nagle spod stóp Einara powiała
ciemności uniosła się i okrążyła ich, pochłaniając
Intensywny żar i żywy, złoty blask rozświetlił ziemię
~4~
głową. Otworzył usta, żeby
dziwna fala zimna. Kolumna
zarówno jego jak i demona.
pod nimi. Kolumna rozszerzyła
się gwałtownie i odrzuciła Einara do tyłu. Przekręcił się przez głowę w powietrzu, a
potem rozłożył skrzydła i zatrzepotał, prostując się i powstrzymując swój upadek.
Opadł z powrotem do demona, ale był za późno. Nastąpił błysk i demon zniknął, nie
zostawiając nic poza zwęglonym kręgiem na ziemi i obrzydliwym smrodem siarki
wiszący w chłodnym nocnym powietrzu.
Z języka Einara spłynęło ciemne przekleństwo. Wylądował delikatnie, schował
miecz i podszedł do wypalonej łatki ziemi. Przykucnął, dotknął ciepłych popiołów, a
potem westchnął. Czy ktoś zrobił to, żeby powstrzymać go od mówienia? To nie był
Diabeł. Nie interesował się takimi sprawami, a groźba Einara była właśnie tym –
groźbą. Diabeł nic by nie zrobił, gdyby Einar wygnał demona do Piekła, by poniósł
konsekwencje. Jeśli już, prawdopodobnie pogratulowałby demonowi, że zrobił coś, co
zdenerwowało Niebo i Anioły.
Jęk z ciemności wyrwał Einara z zamyślenia.
Kobieta.
Próbowała podnieść się z trawy, ale miała trudności. Jej długie ciemne włosy
wisiały w potarganych kosmykach, zasłaniając jej twarz. Mamrotała do siebie straszne
przekleństwa. Zapach krwi był teraz silniejszy. Kobieta dotknęła swojego ramienia,
wzdrygnęła się i znów upadła. Einar podszedł do niej i uklęknął przy jej boku. Odgarnął
długie włosy z jej twarzy. Była blada, światło księżyca zamieniło jej skórę w mleczną.
Ciemne plamy krwi szpeciły jej szczękę i klatkę piersiową tuż nad linią czarnego topu.
Na prawym rękawie jej skórzanej kurtki motocyklowej były trzy długie rozcięcia.
Demon. Musiał złapać ją pazurami.
Einar wsunął rękę pod jej plecy i ostrożnie podniósł ją z mokrej trawy, podpierając
ją. Jęknęła i poruszyła się przy nim, a potem znieruchomiała. Wpatrywał się w jej bladą
urodę, urzeczony nią tak samo jak wcześniej jej walką. Może się pomylił.
Może to on zmierzał w kłopoty.
Dotknął krwi na jej policzku i zmarszczył brwi.
Jak miał na imię kłopot?
Czy było tak piękne jak jej wygląd i sposób w jaki walczyła?
Jęknęła, a potem rzuciła się na niego i przewróciła go na ziemię, niekomfortowo
przygważdżając pod nim jego skrzydła. Skrzywił się i spróbował zdjąć ją z siebie, ale
wcisnęła całą swoją wagę w jego brzuch, pachwiny i klatkę piersiową.
~5~
Zgłoś jeśli naruszono regulamin